11/20/2009

Nowa przyjaciółka ;)

Plan zrobienia był od dawna, czyli od momentu fascynacji pszczółką Mają :). Niestety jestem kompletnym beztalenciem jeśli chodzi o proporcje zabawek i robienie głowy, więc wyszło jak wyszło, a do tego lico się strasznie pomarszczyło ;). A wyszło w ogóle dzięki zainteresowaniu Dziecka leżącym, nieskończonym projektem o znajomych kolorach i kształtach ;). Dzięki temu jeden projekt z 6 zaczętych, a ciągle nieskończonych jest już gotowy. A reszta czeka na lepszy czas ;).

Maja jest dość spora, bo ma 50 cm. bez czułków Zrobiona jest z cienkiego polarku, a skrzydełka to filc z ociepliną w środku.







11/17/2009

Zestaw młodego malarza i kolczykowy tutorial

Jako, że malarz maluje wszędzie i ciągle, to postanowiłam zrobić taki wymienialny blok i pojemniczki na kredki i flamastry. Cały komplet jest bardzo recyclingowy :). Okładki bloku powstały z pudełka po płatkach śniadaniowych, duży pojemniczek jest po śmietanie, mały po jogurcie, a filcowe marszczonki ze skrawków :). Zwierzęce motywy to bibuła, która mi się zresztą bardzo podoba :).


Można go używać pionowo i poziomo. W zależności od nastroju malarza ;).

W poziomie :)

Na wewnętrznej okładce też bibuła, tylko pomarszczona.

I w pionie :).

***
No i obiecany tutorial na kolczyki z Fimo. Zrobiłam je z malinowo-czerwonej lekko mieniącej się modeliny z motywem kropkowych zawijasków. Kolczyki upiekłam i wykończyłam, ale jeszcze nie miałam czasu zamocować ich na biglach.
Aha, w tutorialu bierze udział podkładka z bardzo grubego kartonu, której używam do tych prac, a która to zdążyła zostać pomazana przez malarza... Wygląda to średnio estetycznie, ale cóż...
To mój pierwszy kursik, więc proszę o wyrozumiałość. Gdyby trzeba było jeszcze jakiś szczegółów czy innych porad to chętnie dopowiem.
Tutorial jest w pdf, w dokumentach googlowych. Można go tam obejrzeć, powiększyć albo ściągnać.


Mam nadzieję, że się przyda, a co więcej może zobaczę gdzieś i Wasze efekty. Może sama się nimi podinspiruję, bo tak naprawdę Fimo to niekończące się możliwości :).

***
Poza tym to ostatnio łapię się 5 rzeczy na raz i dzięki temu wszystko ciągle w toku, a nic nie skończone... A żeby mi jeszcze było mało, to wczoraj postanowiłam sobie uszyć torbę. Fakt, materiał dość gruby, ale żeby aż na nim złamać 5 igieł... No cóż, póki co, 6-ej szansy małpie nie dałam ;). Rzucona została w kąt i czeka na lepsze czasy!

Miłego tygodnia!!

11/15/2009

Odzieżowo. Odc. 3 ;)

Zatem kolejna :). Generalnie bardziej luźny model :). Materiały i ściągacze te same, trochę marszczeń i dużo szersze rękawy. Nie mam profesjonalnego sprzętu do takich materiałów i wszywanie lamówek w dekolt i plecy było ciężkie i trochę się to pofalowało i odstają miejscami nieco. Chcę sobie dokupić stopkę do takich materiałów. A w ogóle, to mam bardziej diabelsko-szewsko-gwiazdkowy plan ;))).

Udało mi się ją zrobić szybciej niż myślałam, dlatego korzystając ze światła, wzięła jeszcze w rozbiegu udział w sesji z pokremowymi dodatkami bez większych przemyśleń ;).






Dziękuję Wam kochane za takie miłe komentarze pod ostatnim odzieżowym postem!!! Nawet nie wiecie jakie to miłe! Cieszę się też, że mój pomysł na szybkie, domowe kolczyki Wam przypadł do gustu. W najbliższych dniach obiecuję zrobić kolczykowy tutorial :)).

11/14/2009

Odzieżowo. Odc. 2 ;)

Spodobało mi się ich robienie, wymyślanie i oczekiwanie co i czy coś z tego wyjdzie ;). Kontynuując zatem odzieżowy proceder, tym razem przedstawiam Wam krem, marszczenia i ściągacze :). Ten krem, to chyba się nazywa dzianina naturalna. W pasie też ściągacz. Pojedynczy.

Pozanudzam nimi pewnie jeszcze trochę, bo kolejne już na taśmie produkcyjnej ;).





Nie mając na stanie żadnych kremowych dodatków do uszu, upiekłam sobie fimowe łezki. Na razie największe i najdłuższe kolczyki jakie mam ;). Łezki pomalowane antyczną bielą, a motywy roślinne to stempelki. Całość zabezpieczona lekko błyszczącym preparatem. Dodatkowo mały czarny kryształek Swarovskiego.

11/12/2009

Na sen ;)

Na pościel miałam już od jakiegoś czasu upatrzony fajny materiał w zwierzaczki, ale jak doszło do chwili realizacji projektu: "Na sen" ;), to okazało się, że materiału brak... No więc musiałam coś na prędce wybrać, a że ostatnio po kostiumach i innych na Halloween to jakby częściowo sklep okradli ;), to wybór średni był, a ja musiałam go już mieć ;). Chciałam jednak coś w motywy dzieciowe, ale coś mi ciągle nie pasowało i obrałam inny tor poszukiwań.
Reasumując projekt : materiał nie taki jak trzeba, prześcieradło miało być w innym odcieniu, a suwak w kołdrze wszyty gdzie indziej ;)). Ale trudno. Z całokształtu jednak jestem zadowolona. Ważne jest, że powłoczki są, a co ważniejsze! jest i moje pierwsze w życiu prześcieradło na gumkę :). Pasujące! ;) Zawsze mi się wydawało, że to jakoś ciężko uszyć, że ciężko się potem wpasować, a okazało się, że to proste jest :).

Materiał nie jest taki mdły jak na zdjęciach, jest ciut wpadający w lekką fuksję ;). Zdobią go małe złote gałązki.

Czas na dokumentację:

Kołdra jest celowo trochę szersza, z uwagi na wiercipięctwo nocne Dziecko i permanentne rozkopywanie..



Myślałam czy guziki czy zamek. Zdecydowałam się na zamek, ale po wszyciu stwierdziłam, że powinien raczej iść między dolnymi szwami. Ale jest inaczej ;))).



A tutaj zadowolony lokator w nowym otoczeniu. Gotowy zresztą do wieczornych rytuałów. Coraz to późniejszych ostatnio... ;))


Coś do łóżeczka i na sen jeszcze będzie, ale na pewno nie będzie to już pościel na razie ;). W ogóle to nie lubię szycia takich wielkich płach i kilku elementów do stworzenia całości. Jakoś przebrnęłam ;)).

Miłego weekendu!!

11/10/2009

Pomocne biedronki ;)

Takie wiszące kieszonki chodziły za mną od dawna. Zarówno jako projekt-wyzwanie, jak również jako dodatek ułatwiający trzymanie porządku. Są już miejsca i na książeczki i na płyty, ale ciągle go mało, a poza tym to taki fajny dodatek do czerwonego kącika Dziecka :)).
Biedronkowy materiał to flanela na usztywnieniu, a czerwony bawełna. Całość na długość ma dokładnie 1m bez wieszaczków, a na szerokość 30 cm. W środku taka sztywniejsza ocieplina. Dookoła wszyty pasek z kawałków.







A tak się prezentuje na ścianie. W czytelnianej części naszego kącika ;)).

11/09/2009

Odzieżowo. Dla siebie :)

Kontynuując moje porządki materiałowe, natrafiłam wśród materiałów, które kiedyś dostałam, na śmieszny kremowy materiał w koła, taki stricte bluzkowy. No i niedługo myśląc ( może trzeba było dłużej ;)), postanowiłam spróbować swoich sił w zrobieniu bluzki. Uwielbiam takie luźne rękawy. Moja wizja była nieco inna, ale musiałam sugerować się rozmiarem i ilością materiału. Niby było go sporo, ale kawałki umożliwiły tylko taki projekt. A co więcej, w boki musiałam wszyć dodatkowe paski, żeby udało się ją skończyć z tego samego materiału. Jest, jak jest, ale jestem szalenie dumna, że udało mi się dokonać kolejnego projektu z mojej listy szewskich wyzwań ;)).
Na pewno będzie jakaś jeszcze, bo spodobało mi się. Mam już też zamówienie od Niego na taką jesienną bluzkę/t-shirt z długim rękawem z jakąś naprasowywanką. On - maniak i kolekcjoner t-shirtow "graficznych", więc muszę się wyjątkowo postarać :)). Zobaczymy co się da zrobić.

Jako że to novum dla mnie, to teraz 5007 zdjęć ;).









Ostatnio ochłodziło się nieco i mogłam zacząć wreszcie korzystać z moich nowych (starych) pofalowanych szali :)). Najbardziej eksploatując ten różowy. I spotkała mnie miła niespodzianka, gdyż aż trzy osoby w ciągu kilku dni noszenia, skomplementowały go ;). Było to o tyle miłe, że żadna z nich nie wiedziała o ich częściowo hendmejdowym podłożu i zrobiła to bardzo spotanicznie, komplementując produkt sam w sobie. Fajne to było :)).


Miłego tygodnia!!



11/05/2009

Etui i wyróżnienie

Zebrałam się w końcu i zrobiłam obiecane już dawno temu etui na okulary.






***

Będąc jeszcze na wakacjach, spotkała mnie miła niespodzianka w postaci wyróżnienia od Madlinki :)). Bardzo za nie dziękuję!! To naprawdę bardzo miłe, że docenione zostały moje skromne poczynania!
Tym razem, to aż 10-ciu osobom należy przekazać dalej wyróżnienie. Tradycyjnie jest problem, bo aż tyle, a z drugiej strony chciało by się wyróżnić jeszcze więcej, bo wiele artystycznych światów na nie zasługuje. Nie przedłużając, chciałabym wyróżnić tych kilka osób i jednocześnie dodać, że jeśli już takie dostałyście, to z góry przepraszam. Czujcie się podwójnie/trójnie wyróżnione ;)).



Jako, że tekst ze znaczka jest mocno mi obcojęzyczny ;), a że ja lubię dociekać, i wiedzieć co do mnie mówią, to sobie poskładałam go w całość i wyszło mi: "tego bloga warto mieć na oku" :)).

Zasady premii - wyróżnienia:
1. opublikuj znaczek na swoim blogu z komentarzem zachęcającym i linkiem do osoby od której go otrzymałaś
2. przekaż go do 10 osób z prośba o opublikowaniu zasad.
3. osoby, które odbiorą znaczek proszone są o zostawienie komentarza.

A nominowani są:

Wolfann
- przede wszystkim za jej albumy, notesy i niesamowite kolaże ostatnio!! a poza tym za to, że mnie wprowadziła w ten wciągający kraftowy świat, jak również przyczyniła się do zaistnienia tego, oto bloga :***
Matka Polka - za przeróżnorodność artystyczną, za niepróżnowanie, za boskich matrioszek produkowanie i ich promowanie :))!
Pasiakowa - za jej przepiękne ilustracje nie tylko akwarelą uchwycone, a ostatnio jeszcze za urocze stempelki, co to sama - zdolna bestia zaprojektowała ;)!
Jaszmurka - za grubaśne albumy w jaszmurkowym stylu, za nietuzinkowe komentarze i przemyślenia na kartach tychże albumów ;) za miny i sesje zdjęciowe i jeszcze absolutnie! za słowo "odwłok" :))))!!
Karikara - za ceramiczne cuda; za ich różnorodność i piękne kolory!
Betsypetsy - za materiałowe cudeńka obfitujące w jej kolorowym świecie i za kulinarne rady :))!
Lili - za piękną biżu, za wisiory szeleszczące, co je lubię bardzo i za kolczyki co to mi jeszcze kilka dobrych sztuk po głowie się pałęta ;)!
Ania z Zielonego Wzgórza - za inspirującą szewską pasję, a przede wszystkim za ostatnie wyroby z serii trendy winter :))!
Kulka - za pomysłowe notesy, a szczególnie za zgrabne i przeurocze "maluchy"!
Kitek - za to, że jest coraz to bardziej otwarta na nowe kraftowe wyzwania ;))!

Gratuluję!! :)


Miłego weekendu!

11/03/2009

Podusówki ;)

Takie sobie podusówki dwie poczyniłam. Duża dosyć spora, a mniejsza mniejsza ;)).
Skrzydełka poduszkom funkcji nie dodają, ale dzięki nim są bardziej wiarygodne i ocierają się o edukację ;)). Ten brzuszkowy pomarańcz jest przyjemnie ciepły, a całość kolorystycznie jakaś taka energetyzująca. Przynajmniej ja mam takie wrażenie jak na nie patrzę ;).
Podusówki są m.in. "wynikiem" moich prac porządkowych i staraniem się zutylizowania niektórych posiadanych materiałów, celem zrobienia miejsca na nowe ;).
Kolorki na zdjęciach, tradycyjnie wychodziły jak chciały...

Podusówka wielka.

Podusówka mniejsza.

Złożone podusówki, prezentujące zewnętrzną część skrzydełek :).


Trochę podusówkowych detali.

No i podusówki na drzewie, jak na nie przystało ;)


***
Jeszcze na koniec taki mój mały obczyźniany wywodzik ;). Jako, że życie poza naszym pięknym krajem, obfituje w trudności w zdobyciu polskiego jedzenia, to czasami trzeba zakasać rękawy i samemu stanąć do boju ;). Co też dzielnie czynię, tworząc np. biały ser - twaróg. Bo i na śniadanko dobry i na ukochane ruskie konieczny ;). Znalazłam gdzieś, kiedyś, dokładne tutejsze proporcje składników, tj. mleka, maślanki i śmietany. Dzielnie powielałam ten przepis i owszem wychodził, ale trwało to dość długo i jakoś daleko mu było do ideału, ale był! ;) Aż do czasu, gdy podczas pobytu w Polsce, zaopatrywałam się na wsi, u zaprzyjaźnionego pana w ów biały ser i pan ten obalił cały ten mój proces i kazał przede wszystkim nie dotłuszczać go niepotrzebnie śmietaną, zrezygnować również z maślanki, a zakropić świeże mleko cytryną... Jasne, sobie pomyślałam, ale za radę podziękowałam i... ostatnio wykorzystałam :)). Jakież było moje zdziwienie, jak szybko trwał proces, jak łatwo się go robiło, jak szybko odciekał i jaki był pyszny :)) A mleko ciągle to samo ;).
Na ruskie co prawda czasu zabrakło, ale kluski leniwe wjechały na stół :))))).

W przypadku ukochanych kiszonych ogórków już tak łatwo nie będzie, bo ani nie kupię ani sobie ich nie zrobie, dopóki ich sobie nie zasadzę... A przynajmniej w mojej części obczyzny. Polskiego sklepu w najbliższej okolicy brak... Braków wyliczanie może trwać w nieskończoność, ale damy radę ;). I tym optymistycznym akcentem obczyźniany wywodzik uważam za zamknięty ;)).

11/01/2009

Sercowe wariacje ;)

Oszalałam, jak zobaczyłam ten cienki sztruksik w serducha.


Krótki kubraczek pod sweterek, bo z robiony z zapasem, z uwagi na nadchodzącą jesień :)




Ta bardziej praco/nerwochłonna ;). Strasznie ciężko wszywało się te falbanki... Dlatego tak troszkę krzywulcowo jest ;).


No i na dokładkę, torebunia :). Nie miałam pomysłu na zapięcie dla Dziecka. Na razie zostawiłam tak.



Pewnie jeszcze coś będzie, bo mi troszkę tych serc zostało :).

***

A tak przy okazji, to szukając jakieś fajnego programu do kolażu, znalazłam jakiś śmieszny, prosty - Shape Collage, w którym można robić kolaż w kształcie różnym, a nawet przez siebie namalowanym :).
Na próbę został stworzony sercowy, ze zdjęciami z nowoubrankowej sesyjki ;)
A np. do formy motyla wrzuciłam nasze wakacyjne chwile, ulotne jak motyle ;).


Miłego weekendu!!

10/28/2009

Kolejna torba do wózka :)

Niestety pękła nam rączka w wózku i muszę niechętnie, ale jednak, zacząć używać drugiego, granatowego. Dlatego też postanowiłam zrobić podobną do bardzo sprawdzającej się torby z drzewkami, coś pasującego do tego granatu. No i wyszła fuksja i paskowy granat. Granat to grubsza bawełna, boki i wnętrza kieszonek zrobione z bawełnianego materiału we wzorek, a środek, spód, troczki i wierzchnia kieszonka to taki cienki, śliski materiał wodoodporny, z wytłoczoną małą kratką :). Poza tym, że znowu jest bardzo pojemna, to ma jeszcze w sumie trzy kieszonki i mały karabińczyk na kluczyki. Jest też z dodatkiem cienkiej ociepliny, więc towarzyszy jej nieznaczna puchowość ;).


Kolory tego różu wychodziły na zdjęciach dziwne przy każdym ujęciu... Raz bardziej malinowo, raz fioletowo, raz za różowo... Prawdziwy kolor to taki wściekły, fuksjowy róż, moim skromnym zdaniem ładnie komponujący się z tym granatem.

Wnętrze. Z obu stron duża granatowa kieszonka.





***
Drugie "niestety" jest takie, że podczas swoich pięknych wakacji straciłam moje laptopie wdzianko :(((. Uszyję ofkors nowe, ale jakoś tak smutno mi. Nie mam też pojęcia, jak do tego doszło...

No nic, miłego dnia!

10/26/2009

Foulardka. Wschodem isnpirowana ;)

Taką sobie prostą szaliko-apaszkę z bambusowym motywem poczyniłam :)).




10/23/2009

Biżuteryjne znaleziska

Jako, że rozkręcenie się i pozbieranie po wywczasach idzie mi ciężko, to kilka nowości-starości.
Zrobione już dawno, a odnalezione przypadkiem przed wyjazdem... W gorączkowym poszukiwaniu czegoś lekkiego/letniego na wyjazd, dokonałam mega odkrycia, gdyż okazało się, że mam jeszcze jedno biżu-pudełko ;).

Na razie kilka odnalezionych pozycji ;)

Karneol i szkło.



Niebiański kwarc i noc Kairu; dropsy i kulki.



Masa perłowa i trochę turkusików.


Muszelki i perełki.


Masa perłowa i srebro.

10/22/2009

Ciężko

Wróciłam już. "Niestety" ;). Ciężko się teraz pozbierać do kupy... Ciężko zapomnieć o tych widokach, o tych miejscach i relaksowych chwilach... Wszystko przychodzi mi teraz z trudem. Zdecydowanie było za krótko! ;) Ale ważne, że nawet TE chwile udało się złapać :).

Niemały przeglądzik zatem:

















10/14/2009

Pocztówki i sukieneczka

Dokurowałyśmy się, dotarliśmy, wyjeżdżać nie chcemy ;). Jesteśmy na pierwszym etapie, jeszcze konferencyjnym, a dla nas z Dzieckiem leniuchowym :).
Parę pocztówek ślę zatem.







A żeby nie było, że nic się nie zrobiło, to w nocy przed rannym wyjazdem, nie wiedziałam na czym mam się skupić i co ze sobą zrobić (jak to ja przed każdym wyjazdem ;)), więc uszyłam pomarszczoną sukieneczkę Dziecku, z resztki materiału, co to kiedyś był na koszyk. Na wyjazd jak znalazł ;).