Takie sobie podusówki dwie poczyniłam. Duża dosyć spora, a mniejsza mniejsza ;)).
Skrzydełka poduszkom funkcji nie dodają, ale dzięki nim są bardziej wiarygodne i ocierają się o edukację ;)). Ten brzuszkowy pomarańcz jest przyjemnie ciepły, a całość kolorystycznie jakaś taka energetyzująca. Przynajmniej ja mam takie wrażenie jak na nie patrzę ;).
Podusówki są m.in. "wynikiem" moich prac porządkowych i staraniem się zutylizowania niektórych posiadanych materiałów, celem zrobienia miejsca na nowe ;).
Kolorki na zdjęciach, tradycyjnie wychodziły jak chciały...

Podusówka wielka.

Podusówka mniejsza.

Złożone podusówki, prezentujące zewnętrzną część skrzydełek :).


Trochę podusówkowych detali.

No i podusówki na drzewie, jak na nie przystało ;)

***
Jeszcze na koniec taki mój mały obczyźniany wywodzik ;). Jako, że życie poza naszym pięknym krajem, obfituje w trudności w zdobyciu polskiego jedzenia, to czasami trzeba zakasać rękawy i samemu stanąć do boju ;). Co też dzielnie czynię, tworząc np. biały ser - twaróg. Bo i na śniadanko dobry i na ukochane ruskie konieczny ;). Znalazłam gdzieś, kiedyś, dokładne tutejsze proporcje składników, tj. mleka, maślanki i śmietany. Dzielnie powielałam ten przepis i owszem wychodził, ale trwało to dość długo i jakoś daleko mu było do ideału, ale był! ;) Aż do czasu, gdy podczas pobytu w Polsce, zaopatrywałam się na wsi, u zaprzyjaźnionego pana w ów biały ser i pan ten obalił cały ten mój proces i kazał przede wszystkim nie dotłuszczać go niepotrzebnie śmietaną, zrezygnować również z maślanki, a zakropić świeże mleko cytryną... Jasne, sobie pomyślałam, ale za radę podziękowałam i... ostatnio wykorzystałam :)). Jakież było moje zdziwienie, jak szybko trwał proces, jak łatwo się go robiło, jak szybko odciekał i jaki był pyszny :)) A mleko ciągle to samo ;).
Na ruskie co prawda czasu zabrakło, ale kluski leniwe wjechały na stół :))))).
W przypadku ukochanych kiszonych ogórków już tak łatwo nie będzie, bo ani nie kupię ani sobie ich nie zrobie, dopóki ich sobie nie zasadzę... A przynajmniej w mojej części obczyzny. Polskiego sklepu w najbliższej okolicy brak... Braków wyliczanie może trwać w nieskończoność, ale damy radę ;). I tym optymistycznym akcentem obczyźniany wywodzik uważam za zamknięty ;)).