No właśnie. Mam odwieczny problem z odpowiadaniem na pytanie o wzrost Dziecka... Wzrost, sprawdzany jest głównie na kontrolach u lekarza, a i to czasami zawodne, jak ktoś się tak kręci ;). Dlatego też w planach już od dawna miałam miarkę. Pomysłów na miarkę 500, ale gorzej było z zebraniem się z tym i zaplanowaniem wszystkiego...
Ostatecznie przypadł mi do gustu tildowy królik, z ostatnio wyprodukowanego obrazka. No więc podkład pod wizję był. Potem miałam wizję nieba, bo przecież rośniemy wysoko do nieba ;). Schnące króliki na sznurkach jakoś mi nie pasowały, więc są latające na parasolkach :). Nawet już taką zakotwiczoną wizję w głowie, zmieniałam kilka razy, więc jest kilka elementów, które bym pozmieniała jeszcze.
Ostatecznie przypadł mi do gustu tildowy królik, z ostatnio wyprodukowanego obrazka. No więc podkład pod wizję był. Potem miałam wizję nieba, bo przecież rośniemy wysoko do nieba ;). Schnące króliki na sznurkach jakoś mi nie pasowały, więc są latające na parasolkach :). Nawet już taką zakotwiczoną wizję w głowie, zmieniałam kilka razy, więc jest kilka elementów, które bym pozmieniała jeszcze.
Przy miarce spędziłam 3 wieczory... Z przerwami co prawda na już coś nowego, żeby się nie zanudzić, ale strasznie długo to trwało...
Sama sobie dołożyłam pracy, bo najpierw ten główny panel usztywniłam, potem dodałam ocieplinę, przez którą dla lepszego usztywnienia przeszyłam rzep, parasolki i chmury i dopiero potem przez te twarde warstwy wyszywałam cyferki, miarkę, króliki i sukienki... To była masakra, której podołały w dużej mierze kombinerki przeciągające igłę, bo sama nie dawałam rady.
Ale co tam, ważne, że mam co chciałam :). A co więcej udało mi się wstrzelić z premierą w drugie urodziny Dziecka :).
I one same:
Tym razem nie lniane a polarowe, bo wydawało mi się, że nada się im puchowatości takiej, ale jakiś kolor tego polaru za ciemny miałam...
Miały być chmury materiałowen tudzież filcowe, ale finalnie korciło mnie, żeby wykorzystać zakupione farby do materiałów i poeksperymentować :). Podkład chmur White, a cieniowane są Spa Blue ;). Malarzem najwyższych lotów nie byłam i nie będę, ale wydaje mi się, że efekt względnie osiągnięty. Na zdjęciach dobrze nie widać tych cieniowań, ale ja tę zabawę uważam za przyjemniejszą część programu ;)
Potem chmurki jeszcze przeszyte po konturach, żeby nadać wypukłości ;).A górna granica miarki kończy się akurat na takiej wysokości, do jakiej starczyło kremowego materiału :).
Stan miarki (po obejrzeniu zdjęć): do gruntowengo prasowania... ;)
Miłej końcówki tygodnia!!
