No i zakończyłam coś o czym już wspominałam. Największa z moich dotychczasowych kreacji. Najbardziej złożona, praco- , czaso- i nerwochłonna ;). Patchworkowa narzuta z poduszkami – Mamie, do gościnnego pokoju. Rok temu zrobiłam tam mini komplet z bordowego aksamitu.
Bazą narzuty była cienka narzutka na ocieplinie w piwonie, ale porwał jej się dół. Teraz natomiast, to piwonie są na dole, a na górze geometryczne kombinacje z 4 ikeowych materiałów. Biel, fuksja, beż-len i paskowy mix tych poprzednich. Najfajniej i najszybciej szyło się te kwadratowe panele, potem im większą płachtę się zszywało tym było gorzej...
Z ogólnego efektu jestem zadowolona, choć na własne życzenie powstały pomarszczone pikowaniem miejsca, na które wolę nie patrzeć... Wiem, powinnam była zacząć pikowanie od środka, a brzegi - lamówki pozszywać na końcu, ale to nie był typowy patchwork, na gotowej bazie i szyty z nadzieją, że może się jednak uda ;). No cóż nie udało się do końca, ale pierwsze koty za płoty. Następny będzie lepszy. Jeśli będzie :).
Słońce trochę rozjaśniało kolory, ale kolory są bardziej intensywne.
Słońce trochę rozjaśniało kolory, ale kolory są bardziej intensywne.

Ciężko pikuje się taką płachtę, a szczególnie jej środek. Częściowo pomagała Mama.
Tragedia rozegrała się szczególnie w drugim środkowym rzędzie kwadratowych paneli od lewej... Dwa z nich pomarszczyły się okrutnie. Na szczęście jak narzuta leży, to się to aż tak nie rzuca w oczy... I nie psuje szczęścia z całości ;)
I spodzik :).
Poduszki, które były w komplecie nie są typowe ( to takie jakby składane na pół prostokąty rozszerzające się ku górze), dlatego ładnie nie leżą w pokrowczykach, ale postanowiłam zrobić tradycyjne.
Z resztkowych pasków powstała do kompletu gąsienica :). Taka w sam raz do zabawy, jako podgłówek albo ochraniacz na szparę pod drzwiami ;).
Aparat gębowy niedopracowany bardzo. Ale i tak cud, że wyszedł z moimi zdolnościami tworzenia głów...A tak w ogóle to Dziecko postanowiło mi intensywnie towarzyszyć w sesji ;).
Najpierw spokojnie leżały.
Aby zaraz się podnieść i pomóc mi pomierzyć :).
A rozmiary wyszły nam takie: narzuta 200x170cm, poduszka 50x50cm, a gąsienica 80cm.
Oczywiście po całej produkcji zostało mi jeszcze sporo resztek pasków czy innych kawałków i pewnie coś z nich jeszcze kiedyś powstanie, ale póki co muszę odpocząć od tej kombinacji ;). I ogólnie od wielkoformatowych projektów, bo to za długo na efekty się czeka ;).
