wtorek, sierpnia 17

Życiowy komplet ;)

No i zakończyłam coś o czym już wspominałam. Największa z moich dotychczasowych kreacji. Najbardziej złożona, praco- , czaso- i nerwochłonna ;). Patchworkowa narzuta z poduszkami – Mamie, do gościnnego pokoju. Rok temu zrobiłam tam mini komplet z bordowego aksamitu.

Bazą narzuty była cienka narzutka na ocieplinie w piwonie, ale porwał jej się dół. Teraz natomiast, to piwonie są na dole, a na górze geometryczne kombinacje z 4 ikeowych materiałów. Biel, fuksja, beż-len i paskowy mix tych poprzednich. Najfajniej i najszybciej szyło się te kwadratowe panele, potem im większą płachtę się zszywało tym było gorzej...

Z ogólnego efektu jestem zadowolona, choć na własne życzenie powstały pomarszczone pikowaniem miejsca, na które wolę nie patrzeć... Wiem, powinnam była zacząć pikowanie od środka, a brzegi - lamówki pozszywać na końcu, ale to nie był typowy patchwork, na gotowej bazie i szyty z nadzieją, że może się jednak uda ;). No cóż nie udało się do końca, ale pierwsze koty za płoty. Następny będzie lepszy. Jeśli będzie :).

Słońce trochę rozjaśniało kolory, ale kolory są bardziej intensywne.

Motyw wiodący - różne kombinacje pasków 4 materiałów.



Ciężko pikuje się taką płachtę, a szczególnie jej środek. Częściowo pomagała Mama.
Tragedia rozegrała się szczególnie w drugim środkowym rzędzie kwadratowych paneli od lewej... Dwa z nich pomarszczyły się okrutnie. Na szczęście jak narzuta leży, to się to aż tak nie rzuca w oczy... I nie psuje szczęścia z całości ;)







I spodzik :).

Kilka szczegółów.





Poduszki, które były w komplecie nie są typowe ( to takie jakby składane na pół prostokąty rozszerzające się ku górze), dlatego ładnie nie leżą w pokrowczykach, ale postanowiłam zrobić tradycyjne.





Z resztkowych pasków powstała do kompletu gąsienica :). Taka w sam raz do zabawy, jako podgłówek albo ochraniacz na szparę pod drzwiami ;).
Aparat gębowy niedopracowany bardzo. Ale i tak cud, że wyszedł z moimi zdolnościami tworzenia głów...





A z dwóch pozostałych kwadratowych paneli, już poza kompletem powstały sobie łapki do trzymania gorących naczyń.


A tak w ogóle to Dziecko postanowiło mi intensywnie towarzyszyć w sesji ;).

Najpierw spokojnie leżały.

Potem było skakanie na poduszkach.


A na końcu obie znowu odpoczywały, tym razem na poduszkach ;).



Aby zaraz się podnieść i pomóc mi pomierzyć :).


A rozmiary wyszły nam takie: narzuta 200x170cm, poduszka 50x50cm, a gąsienica 80cm.


Oczywiście po całej produkcji zostało mi jeszcze sporo resztek pasków czy innych kawałków i pewnie coś z nich jeszcze kiedyś powstanie, ale póki co muszę odpocząć od tej kombinacji ;). I ogólnie od wielkoformatowych projektów, bo to za długo na efekty się czeka ;).

20 komentarzy:

jednoiglec pisze...

gratulacje! pierwsze koty za płoty:) dobór tkanin cudny (zwłaszcza kontrast - róże vs. paski). W drugim rzędzie rzeczywiście nie wszystko jest idealnie, ale tak to już jest czasem - ważne, że nie psuje to efektu końcowego! Ja nie lubię zszywać dużych płaszczyzn, bo przy takich zawsze coś nie tak się dzieje

Kitek pisze...

piękna! ja też bym taką chciała! ochhhh...

Ana pisze...

Gratulacje za ukończenie jestem pełna podziwu i szacunku, bo sama nigdy bym się na takie format nie porwała!! Efekty piękne!!

ulinkap pisze...

piękna! patchworki są cudowne i choć przepychanie giganta pod ramieniem maszyny to wyzwanie - to efekt końcowy jest rewelacyjny! i kompletowe poduszki i gąsienica tez super:) piękne kolory dobrałaś!

Florentyna pisze...

Ślicznie Ci to wyszło!
Przepadam za patchworkami, ale niestety szycie jest poza moim zasięgiem;-(
A gąsienica przesympatyczna.
Pozdrawiam.

anita22 pisze...

ależ musiałaś się napracować! fakt format wielkiii
ja tez daję sobie odpocząć od patchworkowego tyrania,jakoś się zraziłam chwilowo :P
gąsienica jest boska,ja od dwóch zim planuję zrobić podobną na drutach.Ale prędzej moje dzieci wyrosną niż zdążę :P

sanka pisze...

Podziwiam,podziwiam- ja nigdy bym się nie porwała na taki format i taką robotę, ale szycie u mnie jest na drugim miejscu :)) Oj, napracowałaś się a efekt świetny, warto było:), pozdrawiam

anet pisze...

jest genialna! podziwiam ogrom pracy!
ja ciągle nie mogę się zmobilizować.... a kwadraty powycinane czekają.....

Paszczata pisze...

cudny komplet! podziwiam :)

Kardamonowa pisze...

Wspaniały komplet. Bardzo lubię patchworki, ale nie wyobrażam sobie szycia (raz, że nie umiem szyć, dwa że tyle trzeba cierpliwości do takiego dzieła). Jestem pod wrażeniem!

askoz pisze...

"Wielka robota"!Podziwiam;)
Wspaniały komplecik,marzy mi się taki do mojej sypialni.

Jolinka pisze...

Jesli nawet są jakieś niedociągnięcia to i tak jestem dla Ciebie pełna podziwu, wykonałaś niesamowitą pracę i wydaje mi się że dość szybko ci poszło:)

Kulka pisze...

Nie widzę żadnych niedociągnięć, za to piękną, ogrrromną narzutę! Agata, spadłam z krzesła po prostu :-) Cudo! Ile czasu nad nią siedziałaś, zdradź :-)
Ja się rpzymierzam i przymierzyć nie mogę :-)
Buźka!
PS. Jak Ci się pracowało z tymi ikeowymi tkaninami, nie są zbyt grube i sztywne?

Mrouh pisze...

To dopiero płachta, ciekawe ile kilometrów przemierzyłaś po niej stopka maszyny! Podziw mój masz, kłaniam się w pas! Kolory bardzo przyjemne, wzór nei skacze do oczu, całość harmonijna i fajnie wpasowała się istniejąca wcześniej część narzuty. A tego krzywego to moje przyślepe laickie oko nie widzi:-)

cub@_libre pisze...

Dziękuję bardzo! Cieszę się, niektórzy, tak jak ja "nie widzą" tych niedociągnięć! ;)
Co do czasu spędzonego nad kompletem, to ciężko oszacować, bo prace były przymusowo przerwane przez atak rwy, ale myślę, że ze 4 dobre wieczory trzeba liczyć...
A Ikeowe materiały sobie chwalę bardzo. Fakt są nieco sztywniejsze, ale przy takich pracach to w sumie zaleta, jak dla mnie :). Bo cienkie to się jednak podwijają łatwiej, ślizgają czy ściągają.
Mrouh, celne spostrzeżenie, pikowanie trzeba w kilometrach liczyć, ale ile to pojęcia nie mam :).

Pozdrawiam Was serdecznie!
A.

Hafija pisze...

Ale piękny komplet!! Podziwiam!! Ja się nadal boję zacząć pikować moją kołderkę dla dziecka ;)

Kulka pisze...

4 dobre wieczory? A ja myślałam, że miesiące... O_o
Szalone tempo!

Marysia Kropelka pisze...

Mnie też się bardzo podoba narzuta, ja tam żadnych niedociągnięć nie widzę:)

Chabrowa Panienka pisze...

och mnóstwo pracy w to włożyłaś. śliczne kolorki. Przeglądam (znów) sobie Twoje posty i podziwiam. Osobiście lubuje się w IKEA i tam zaopatruje się w materiały, w sumie nie szukałam innych miejsc, a podczas pobytów w Polsce nie mam czasu na ganianie po sklepach z materiałami. Śliczne rzeczy tworzysz.

Dendrobium pisze...

Super komplet. Wszystko przydatne, bardzo ładnie dobrane kolory i jak dla mnie mistrzowsko wykonane. Córcia urocza
Pozdrawiam