Po długiej przerwie, ale wreszcie udało się choć jeden projekt ukończyć...
Plan był taki, ażeby wzbogacić część sypialną Dziecka, bo lubi sobie książki tam czytać w ciągu dnia, więc konieczna była narzuta i dorobienie poduch.
Mamy jakiś książkowy amok! W odstawkę poszły inne zabawki i królują książki. A jak się zawartość opatrzy, to przerabiamy je jeszcze raz tylko z pytaniami a jak to będzie po angielsku :). Czyta też chętnie siostrze, z taką powagą jakby naprawdę już czytała i używając słów zasłyszanych od nas dokładnie tam gdzie trzeba ich użyć. Dla obserwatora sytuacja przezabawna :). Malutka chyba za bardzo się napatrzyła, bo też najlepsza zabawa z książką. Na razie tą miękką i tyle pytań nie zadaje, ale coś jest na rzeczy ;). W każdym razie zgotowałam nam czytelniany kącik :).
Nabyłam z drugiej ręki olbrzymią, różową, bawełnianą płachtę. Wolę jak na tkaninie coś się dzieje, ale że ta była jak nowa i za grosze, to postanowiłam brać, a w domu patrząc na flaszeczkę białej farby do tkanin postanowiłam ją ożywić ;).
Poduchy powstały dwie zwykłe kwadratowe, cukierek i gąbkowa na podłogę :). A z paskowej tkaniny coś do pokoiku jeszcze będzie.
Jak to u mnie z różem i czerwienią na zdjęciach bywa, będzie dziwnie...
Pokrowiec na gąbkę ma suwak, a że na stanie nie miałam dłuższego w tym kolorze, to jest taki, że gąbka wejdzie, ale trzeba ją nieco naprzeciskać, ale wchodzi :).
No i do tego powstała taka narzuta na łóżko. Te kropy to właśnie moje kreatywne ożywianie płachty farbą ;).
Dodatkowe białe plamy to słońce wpadające przez liście...
Narzutka jest przepikowana w koliste (mniej lub bardziej ;)) kształty.
Farba okazała się mieć magiczne działanie po zetknięciu z żelazkiem :).Stała się wypukła, co prawda daleko temu do aksamitu z etykiety, ale zmianę czuć. Powierzchnia kół nie jest jednolita, ale co tam!
A same koła po przepikowaniu stały się jeszcze bardziej wypukłe :).
Tutaj trochę lepiej widać wypukłości. Wygląda to trochę jak powierzchnia księżyca.
Wiem, wiem. Tylko trochę ;).
Z przepikowaniem jak zwykle było trochę problemów i jest kilka marszczeń i krzywizn, ale już sam kształt wyszedł równo i lamówka wszyła się ładnie :). Szczególnie bałam się o rogi.
A tak prezentują się razem.
Sowy z wcześniejszego projektu są nieodłącznymi towarzyszami :).
No i powstały zasłony. Również z namalowanymi kółkami. Po zasłonięciu wyszła taka ósemka z kropek. Miałam dorobić te w rogach, ale zostawiłam tak.
I kącik wieczorową porą, kiedy to Dziecko dla odmiany słucha :). Natomiast tak chętnie, że nie ma zmiłuj! ;)
Czasami da się namówić na słuchowisko odtwarzane.
Niesamowitą rzeczą jest to, że dwadzieścia parę lat temu ja uwielbiałam słuchać serii Bajki-Grajki ze szczególnym naciskiem na Calineczkę z Magda Zawadzką w tej roli, a dziś można je wznowione kupić na płytach ( a ja na tę okazję kasety nawet trzymałam ;)) i dzięki temu słuchamy dokładnie tego samego :). Sama chętnie przysłuchuję się Calineczce i przypominam sobie dokładnie to, co kiedyś wyobrażałam sobie małym rozumkiem, słuchając małymi uszami :). Jest to dla mnie prawdziwa rewelacja, bo znaleźć podobne pozycje, w podobnym wykonaniu graniczy z cudem... Polecam jeśli nie znacie!

No i najważniejsza część pokoiku zakończona. Jeszcze poluję na jakiś fajny mały, okrągły stolik do łóżeczka i dywanik bym dorzuciła, ale niestety mamy wszędzie wykładzinę... Poza częścią łazienkowo-kuchenną oczywiście, z której to fatalne płytki usunęłabym na wstępie... Wiele bym jeszcze zmieniła, ale będąc najemcą trzeba się nieco nagiąć ;). No i cieszyć się plusami, bo i takie się na szczęście znajdą :).
A aktualnie walczę z kolejną płachtą - narzutą na zabawy na trawie. Jako, że to projekt z użyciem starych dżinsów, to trochę grubsza sprawa i ciężko się szyje, ale walczę! ;) Na przemian z pościelą i zasłonami dla nas i kilkoma mniejszymi drobiazgami...
Ehhhh...
A póki co same, samiusieńkie wśród książek, bajek i niekończących się pytań ;).
Miłego tygodnia!
A.