filc szycie kartki biżu kosmetycznie decu decu Inne
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, października 17

Zdecydowałam się jednak na zmiany ;)

Rozchodzi się o dziecięcy pokoik. Za oknem są drzewa i ostatnio zrobione ciemne zasłony jeszcze pomniejszały ilość światła w ciągu dnia. Znalazłam akurat jasną tkaninę i zrobiłam przewrót oraz tradycyjnie miszmasz ;). Ale co tam, teraz dni są krótkie, więc tego światła nam trzeba!

Rzut na wzór na rzeczonej tkaninie.


No i zaczynając od końca: powstała narzutka na łóżko i poduszka.


Obie pozycje pikowane ;).





Mały, przyboczny organajzer na książki i drobiazgi.


I całość.
(Pod łóżkiem wystaje złożony namiot ;)).


 No i jeszcze takie dyndające serduszka sobie wiszą.


Do tego powstała zasłona, od które wszystko się zaczęło. Niestety światła nam teraz tyle wpada, że ciężko o zdjęcie.



Dlatego zdjęcie główne przy świetle sztucznym...
No i są równe, mimo, że na zdjęciu jest inaczej.



Do tego takie kokardki "trzymacze-za-dnia" ;).


No i żeby było przytulniej wiatrowy bloker na parapet ;).


 A nim wpadłam na pomysł przemian poczyniła się pościel w jeszcze innych barwach...


A elementy poprzedniego zestawu przeniosły się na ziemię, do czytelni...


Także jest miszmasz pełną gęba, ale to nie nowość w tym miejscu :)).




Miłego tygodnia!!
A.

niedziela, maja 22

Czytelnia ;)

Po długiej przerwie, ale wreszcie udało się choć jeden projekt ukończyć... 

Plan był taki, ażeby wzbogacić część sypialną Dziecka, bo lubi sobie książki tam czytać w ciągu dnia, więc konieczna była narzuta i dorobienie poduch.
Mamy jakiś książkowy amok! W odstawkę poszły inne zabawki i królują książki. A jak się zawartość opatrzy, to przerabiamy je jeszcze raz tylko z pytaniami a jak to będzie po angielsku :).  Czyta też chętnie siostrze, z taką powagą jakby naprawdę już czytała i używając słów zasłyszanych od nas dokładnie tam gdzie trzeba ich użyć. Dla obserwatora sytuacja przezabawna :). Malutka chyba za bardzo się napatrzyła, bo też najlepsza zabawa z książką. Na razie tą miękką i tyle pytań nie zadaje, ale coś jest na rzeczy ;). W każdym razie zgotowałam nam czytelniany kącik :).

Nabyłam z drugiej ręki olbrzymią, różową, bawełnianą płachtę. Wolę jak na tkaninie coś się dzieje, ale że ta była jak nowa i za grosze, to postanowiłam brać, a w domu patrząc na flaszeczkę białej farby do tkanin postanowiłam ją ożywić ;).

Poduchy powstały dwie zwykłe kwadratowe, cukierek i gąbkowa na podłogę :). A z paskowej tkaniny coś do pokoiku jeszcze będzie.
Jak to u mnie z różem i czerwienią na zdjęciach bywa, będzie dziwnie...




Pokrowiec na gąbkę ma suwak, a że na stanie nie miałam dłuższego w tym kolorze, to jest taki, że gąbka wejdzie, ale trzeba ją nieco naprzeciskać, ale wchodzi :).

No i do tego powstała taka narzuta na łóżko. Te kropy to właśnie moje kreatywne ożywianie płachty farbą ;).
Dodatkowe białe plamy to słońce wpadające przez liście...


Narzutka jest przepikowana w koliste (mniej lub bardziej ;)) kształty. 

Farba okazała się mieć magiczne działanie po zetknięciu z żelazkiem :).Stała się wypukła, co prawda daleko temu do aksamitu z etykiety, ale zmianę czuć. Powierzchnia kół nie jest jednolita, ale co tam!
A same koła po przepikowaniu stały się jeszcze bardziej wypukłe :).


Tutaj trochę lepiej widać wypukłości. Wygląda to trochę jak powierzchnia księżyca.
Wiem, wiem. Tylko trochę ;).
Z przepikowaniem jak zwykle było trochę problemów i jest kilka marszczeń i krzywizn, ale już sam kształt wyszedł równo i lamówka wszyła się ładnie :). Szczególnie bałam się o rogi.


A tak prezentują się razem.




Sowy z wcześniejszego projektu są nieodłącznymi towarzyszami :).


No i powstały zasłony. Również z namalowanymi kółkami. Po zasłonięciu wyszła taka ósemka z kropek. Miałam dorobić te w rogach, ale zostawiłam tak.


I kącik wieczorową porą, kiedy to Dziecko dla odmiany słucha :). Natomiast tak chętnie, że nie ma zmiłuj! ;)
Czasami da się namówić na słuchowisko odtwarzane.
Niesamowitą rzeczą jest to, że dwadzieścia parę lat temu ja uwielbiałam słuchać serii Bajki-Grajki ze szczególnym naciskiem na Calineczkę z Magda Zawadzką w tej roli, a dziś można je wznowione kupić na płytach ( a ja na tę okazję kasety nawet trzymałam ;)) i dzięki temu słuchamy dokładnie tego samego :). Sama chętnie przysłuchuję się Calineczce i przypominam sobie dokładnie to, co kiedyś wyobrażałam sobie małym rozumkiem, słuchając małymi uszami :). Jest to dla mnie prawdziwa rewelacja, bo znaleźć podobne pozycje, w podobnym wykonaniu graniczy z cudem... Polecam jeśli nie znacie!


No i najważniejsza część pokoiku zakończona. Jeszcze poluję na jakiś fajny mały, okrągły stolik  do łóżeczka i dywanik bym dorzuciła, ale niestety mamy wszędzie wykładzinę... Poza częścią łazienkowo-kuchenną oczywiście, z której to fatalne płytki usunęłabym na wstępie... Wiele bym jeszcze zmieniła, ale będąc najemcą trzeba się nieco nagiąć ;). No i cieszyć się plusami, bo i takie się na szczęście znajdą :).
A aktualnie walczę z kolejną płachtą - narzutą na zabawy na trawie. Jako, że to projekt z użyciem starych dżinsów, to trochę grubsza sprawa i ciężko się szyje, ale walczę! ;) Na przemian z pościelą i zasłonami dla nas i kilkoma mniejszymi drobiazgami...
Ehhhh...

A póki co same, samiusieńkie wśród książek, bajek i niekończących się pytań ;).

Miłego tygodnia!
A.

piątek, września 3

Poduszka, gifciki i "lubię"

Tym razem sfilcowany sweter poszedł na poszewkę na poduszkę. A na niej wykorzystanie moteczków z wełną do wyszywania, zakupionych w kiedyś wspominanym sklepie :) czyli dzban z kwieciem :).





***

W moim wiosennym candy wygrała Mi-ju, która sprawiła mi ostatnio niesamowitą radość i wielką niespodziankę, przysyłając mi bardzo pomysłowe prezenciki!! Bardzo Ci Karolino dziękuję! Prezenty już w użytku :).
A tak prezentuje się zestaw, w skład którego wchodzi kocia zakładka, koci brelok i filcowe kolczyki.


***

Ostatnio blogi opanowała nowa zabawa "Lubię". Ja za zaproszenie do niej dziękuję Kitkowi! Regulamin głosi, iż poza wymienieniem 10 rzeczy należy również wytypować 10 kolejnych blogerek do spowiedzi. Trochę późno się do tego zabrałam i widzę, iż prawie wszyscy są już po, wiec pozwolę sobie pominąć ten punkt programu.

A oto moja lista na szybko; kolejność przypadkowa :):

Lubię...
...naturę, przyrodę, zieleń...
...włosko i tajsko...
...pikantnie, kwaśno...
...te chwile razem...
...wiosnę...
...kolory...


***

Wróciłam już do miasta, ale to nie spowodowało, że jest łatwiej... Wręcz przeciwnie. Wszechogarniająca mnie dostępność wszystkiego powoduje, że znowu jest w biegu, na szybko, zachłannie. I znowu gubię gdzieś cenny czas. W mojej głowie się kłębi; od myśli i pomysłów. Czuję wielki niedosyt. Jakby żal. Chciałabym jeszcze tyyyyle zrobić. A tu coraz ciężej już. Czasu coraz mniej. Został mi niby ponad miesiąc, ale tak naprawdę to mniej... Ehhh...
W jakiejś rozsypce jestem. Czyżby deszcze przygnały jesienną depreszkę?? ;)

I tym optymistycznym akcentem kończę, życząc pięknego weekendu!!
A.


wtorek, sierpnia 17

Życiowy komplet ;)

No i zakończyłam coś o czym już wspominałam. Największa z moich dotychczasowych kreacji. Najbardziej złożona, praco- , czaso- i nerwochłonna ;). Patchworkowa narzuta z poduszkami – Mamie, do gościnnego pokoju. Rok temu zrobiłam tam mini komplet z bordowego aksamitu.

Bazą narzuty była cienka narzutka na ocieplinie w piwonie, ale porwał jej się dół. Teraz natomiast, to piwonie są na dole, a na górze geometryczne kombinacje z 4 ikeowych materiałów. Biel, fuksja, beż-len i paskowy mix tych poprzednich. Najfajniej i najszybciej szyło się te kwadratowe panele, potem im większą płachtę się zszywało tym było gorzej...

Z ogólnego efektu jestem zadowolona, choć na własne życzenie powstały pomarszczone pikowaniem miejsca, na które wolę nie patrzeć... Wiem, powinnam była zacząć pikowanie od środka, a brzegi - lamówki pozszywać na końcu, ale to nie był typowy patchwork, na gotowej bazie i szyty z nadzieją, że może się jednak uda ;). No cóż nie udało się do końca, ale pierwsze koty za płoty. Następny będzie lepszy. Jeśli będzie :).

Słońce trochę rozjaśniało kolory, ale kolory są bardziej intensywne.

Motyw wiodący - różne kombinacje pasków 4 materiałów.



Ciężko pikuje się taką płachtę, a szczególnie jej środek. Częściowo pomagała Mama.
Tragedia rozegrała się szczególnie w drugim środkowym rzędzie kwadratowych paneli od lewej... Dwa z nich pomarszczyły się okrutnie. Na szczęście jak narzuta leży, to się to aż tak nie rzuca w oczy... I nie psuje szczęścia z całości ;)







I spodzik :).

Kilka szczegółów.





Poduszki, które były w komplecie nie są typowe ( to takie jakby składane na pół prostokąty rozszerzające się ku górze), dlatego ładnie nie leżą w pokrowczykach, ale postanowiłam zrobić tradycyjne.





Z resztkowych pasków powstała do kompletu gąsienica :). Taka w sam raz do zabawy, jako podgłówek albo ochraniacz na szparę pod drzwiami ;).
Aparat gębowy niedopracowany bardzo. Ale i tak cud, że wyszedł z moimi zdolnościami tworzenia głów...





A z dwóch pozostałych kwadratowych paneli, już poza kompletem powstały sobie łapki do trzymania gorących naczyń.


A tak w ogóle to Dziecko postanowiło mi intensywnie towarzyszyć w sesji ;).

Najpierw spokojnie leżały.

Potem było skakanie na poduszkach.


A na końcu obie znowu odpoczywały, tym razem na poduszkach ;).



Aby zaraz się podnieść i pomóc mi pomierzyć :).


A rozmiary wyszły nam takie: narzuta 200x170cm, poduszka 50x50cm, a gąsienica 80cm.


Oczywiście po całej produkcji zostało mi jeszcze sporo resztek pasków czy innych kawałków i pewnie coś z nich jeszcze kiedyś powstanie, ale póki co muszę odpocząć od tej kombinacji ;). I ogólnie od wielkoformatowych projektów, bo to za długo na efekty się czeka ;).