niedziela, kwietnia 17

Co tak pachnie?? :)

Dzisiaj będzie o samodzielnie zrobionych dyfuzorach zapachowych ( obrzydliwa nazwa!!). Na pewno spotkaliście się  z małymi flakonikami z zanurzonymi  drewnianymi patyczkami w płynie - to właśnie one. Ja lubię jak w domu roznosi się fajny zapach, ale różne specyfiki jakich próbowałam kończyły się nieznośnym bólem głowy. Podobnie mam ze świecami zapachowymi. Postanowiłam wreszcie wypróbować i te pałeczki zapachowe. Niestety te, które miałam również były sztucznawe i nieznośne. Temat się zamknął, do czasu aż jakiś czas temu zakupiłam na mega okazji to, nie mając pojęcia co to :):




Myślałam, że sobie z tego zrobię coś w stylu wianka. Jakiś czas później natrafiłam na to na jakiejś stronie  i okazało się, ze są  to ratanowe wiązki do plecenia koszyków. A co więcej okazało się, że w tych dyfuzorach są właśnie takie ratanowe pałeczki i do tego ten właśnie ten mój rozmiar - 3mm jest najlepszy :). 
A fenomen tych pałeczek polega na tym, że w środku przebiegają przez nie takie małe kanaliki, które powoli  i stopniowo uwalniają te zapachy.



Długo nie trzeba było czekać. Namoczyłam takich kilka długich (wtedy stają się bardzo elastyczne), pocięłam na kawałki i suszyłam powiązane w wiązkach, żeby wyszły proste :). Szukałam również przepisu na tą  płynną bazę i jest ich sporo, ale trzeba dodać alkohol i to ponoć wtedy szybciej paruje i  znowu może mnie zaatakować ten ból głowy, więc stwierdziłam, że zakupię taką bazę gotową, bezalkoholową i trochę nowych olejków sobie przy okazji dokupię :).
Baza w wielkiej butli :). Starczy na długo.



Wcześniej kupiłam sobie dwa flakoniki na wyprzedaży i okazało się, że one się właśnie nadają, bo taki dyfuzor powinien mieć wąską szyjkę. 



Proporcje takiej bazy do olejku powinny być 75% bazy do 25% olejku. Można sobie też dowolnie manipulować zapachem, bo gdy pachnie za mało dolewamy olejków, gdy za bardzo, zwiększamy ilość bazy. Musimy odczekać 24h, żeby pałeczki zaczęły pracować. Taki wkład powinien starczyć na 1-1,5 miesiąca. Jeśli w tym czasie odczuwamy, że zapach się osłabił, należy wystające na zewnątrz końcówki zanurzyć w płynie. Można to powtarzać kilka razy. Po tym czasie należy wyrzucić te pałeczki, a nową mieszankę zrobić już z nowymi. Optymalna wersja to 10-12 patyczków na flakonik.

U mnie powstały na razie dwa o pojedynczych zapachach. Jeden w różowe kropy z zieloną wstążką to różowy grejpfrut. Do łazienki jak nie trudno się domyślić ;).



A drugi to oczywiście lawenda :).



Oba flakoniki ozdobione farbami akrylowymi. Na lawendowym dodatkowo roślinny stempel.
Pałeczki w tym grejpfrutowym już pracują i przesiąknęły płynem. Lawenda świeżo zrobiona.


Ceny takich dyfuzorów na rynku są dość wysokie, aż po kosmicznie wysokie... Moje wyszły  baaardzo korzystnie cenowo,  pachną jak chcę, mam pewność naturalnych składników i co ważne miałam zabawę przy ich robieniu :)).


Aha no i poza tym, że są naturalne, to mają jeszcze jedną ważną zaletę - pachną 24h/d i nie ma ryzyka pożaru ;).
Polecam! Widziałam, że w Polsce można dostać takie patyczki w sprzedaży. Nie wiem jak z tą bazą, ale można poeksperymentować z tym przepisami z sieci i swoją kompozycją olejków eterycznych.

A poza tym, to za oknem tak jak zapowiadałam -  buro i deszczowo...

Miłej niedzieli!!
A.

7 komentarzy:

Duditka pisze...

Też lubie jak się zapach unosi po domku. Najbardziej lubie leśny.
A te twoje są śliczne, jak patrze n lawendowy to mi nim pahnie pod noskiem.
Zapachów nakupiłaś hoo hoo. I dobrze. Pewnie jak Cię wciągnie w świat zapachu to zostaniesz w nim na długo i zapas się przyda.
Pozdrawiam

RenaTuśka pisze...

Pomysły masz świetne. Zapachu też bym chętnie sobie zrobiła. Choć nie wiem gdzie u nas mogę takie patyczki dostać, bo z zapachami to pewnie łatwiej pójdzie:) A pomysł na wizytownik rewelacja i jak tylko trochę czasu będzie to robię:) Pozdrawiam!

Jaga pisze...

oj lubię piękne zapachy, świetny pomysł

Nulka pisze...

mam chyba takie same!
i bardzo, bardzo estetycznie podałaś ten zapach! :*

mnemonique pisze...

faktycznie, do kupienia w sklepach takie dyfuzory, ale zawsze mnie cena przerażała. Zapachy na pierwszy rzut nosa ładne, ale nie wiem czy na dłuższą metę głowa też by mnie nie rozbolała. Gratuluję szczęśliwego trafu no i pomysłu. Flakoniki super!

Ana pisze...

Super sprawa! Ja korzystam z pałeczek z pewnego supermarketu na K:) Jestem zadowolona, zwłaszcza z zapachu wanilii...

agea pisze...

świetny pomysł, chyba spróbuję:)