poniedziałek, października 24

Jesiennie

Mimo, że wiosna jest moją najulubieńszą porą, to jesień (pod warunkiem, że złota ;)) ma również duże szanse na zawładnięcie mym sercem. Uwielbiam te jesienne kolory! Lubię też jak do tego temperatura jest w okolicach 20-stu albo wyżej :). Ale było już kilka razy i tak, że w nocy zbliżała się do zera, a w ciągu dnia było 5-6. Po tym męczącym upałami lecie, teraz zaczyna się normalnie funkcjonować, a i czasem jak sweter trzeba narzucić, to też nie problem. Mamy właśnie piękną złotą z przerwami na deszcz i niższe temperatury, ale i tak jest pięknie.
Niedaleko mamy uroczy park, do którego wybieramy się często, bo nie dość, że w nim pięknie, to jeszcze ma spory plac zabaw, czyli raj dla wszystkich :). Uwielbiam tam spacerować!
Kilka migawek zatem wrzucam.








Natomiast wdłuż parku, w dole jest wyschnięte, kamieniste i bardzo urocze koryto strumyka/potoku, którym teraz można sobie spacerować.




I pamiątka po tarzaniu się w liściach  ;).


A jeszcze w parku znalazłam przedziwne "owoce". Wielkie - 10-15 cm zielone kule. Nie mam pojęcia co to, ale prezentuje się fajnie. Na razie wystawiłam je na słońce i może fajnie wyschną. Nie są jakoś szczególnie ciężkie, ale dostać takim gdy spada...



Na wiosnę zasiałam mieszankę kwiatów i te jakoś wznosiły się niepozornie, aż tu nagle wyrosły mi olbrzymy wyższe ode mnie :). Mają dużo kwiatów i ciągle pąki, więc to mnie cieszy, bo im dłużej będzie kolorowo, tym trudniej o jesienną depresję ;). Proste, niepozorne, a tak mnie zaskoczyły, no! ;)



A na ich gałązkach ukryła nam się modliszka, którą zauważyłam zupełnym przypadkiem, bo się nieźle zakamuflowała :). To nasz pierwszy kontakt z nią i byłam równie podekscytowana co Dziecko, które na żywo ujrzało bohatera przygód pszczółki Mai ;).


Nagietki z tej wysianej mieszanki też nam obrodziły :).



No i już na zupełny koniec chciałam dać znać, że moje wielkie tegoroczne szczęścia ciągle owocują mimo, że potraciły już trochę liści, a temperatury bywają niskie...



Nie mogę się już doczekać kwietnia kiedy wzniecę kolejne do życia :).




A tymczasem ściskam!
A.

9 komentarzy:

Joanna pisze...

Śliczny park, a jeszcze w kolorach jesieni..... Te różowe kwiatki to chyba się nazywają kosmos? Modliszka na żywo - niesamowite. I cudna modelka z liściem we włosach. Bardzo ładne zdjęcia, dziekuję:)

Piuma (Asia) pisze...

Nie mam pojęcia co to za owoc przyniosłaś z parku, może jakbyś napisała pod jakim drzewem znalazłaś. Te wysokie kwiaty to oczywiście (jak już napisała Joanna) kosmosy. Zarówno z nich jak i z nagietków można zebrać nasiona i wysiać na wiosnę. Istnieje też prawdopodobieństwo, że same się wysieją. Pozdrawiam

Monika Gorczyca pisze...

Pani Agato,
z wielką ciekawością obserwuje Pani blog i jako osoba zupełnie nowa i zafascynowana światem robienia ładnych rzeczy oraz wystroju domu i zabawy tym co można zrobić podziwiam Panią ogromnie i jestem pod wielkim wrażeniem Pani prac::) pozdrawiam i trzymam kciuki

Mrouh pisze...

o rany, kosmosy jakie piękne! Uwielbiam te skromne kwiatki:-) Pomidory o tej porze własne to skarb... zupełnie jak ta parkowa jesień...

Tuome pisze...

piękne zdjęcia ^^

i właśnie sobie przypomniałam, co zapomniałam wysiać w tym roku - nagietki ><" w przyszłym z pewnością naprawię to przeoczenie.

A pomidorki wstaw do domu, zanim zaczną się przymrozki - powinny wtedy owocować jeszcze przynajmniej do grudnia-stycznia (może już nie tak bujnie, ale wciąż).

cub@_libre pisze...

Dzięki dziewczyny!

Joanno dzięki za rozwiązanie zagadki kwiatowej! Ja właśnie nie miałam pojęcia co za kwiaty tak wybujały :).

Piuma - Drzewo było niepozornie wyglądające, ale wielkie. Natomaist poszukałam jednak w sieci i odnalazłam, że to żółtnica pomarańczowa zwana również gorzką pomarańczą. Owoce niejadalne. A nasiona z wszystkich wysianych kwiatów już zbieram od jakiegoś czasu i na pewno znowu na wiosnę wysieję :).

Moniko - bardzo mi miło za tyle dobrych słów! Witam i zapraszam częściej :).

Mrouh - Cieszę się, że wpadłaś :)). No i mnie te pomidory bardzo radują, a kosmosy takie właśnie niepozorne, zwykłe, a wyglądają pięknie i niewykluczone, że to jeszcze trochę potrwa :).
Ściskam!

Tuome - dzięki! Co do pomidorów, to już o tym myślałam, też słyszałam, że mogą i do stycznia owocować i ciągle zresztą wypuszczają kwiaty, ale wnosiłam je raz w czerwcu przed wichurą i niestety mam ich za dużo, żeby nie zauważyło ich mniejsze dziecko... ;) Może zdecyduję się na jedną, dwie donicę, ale całej plantacji nie dam rady :).

Pozdrawiam Was serdecznie!!
A.

agawu pisze...

Piękny park:) A kosmosy, rosły kiedyś u mojej mamy, tylko że pod nazwą motylki, są nie do wytępienia, za rok będziesz miała ich wszędzie pełno:)

Anonimowy pisze...

Witam ja tu pierwszy raz przez przypadek.:) Ta wielka zielona kula to gorzka pomarancza. Jest to bardzo rzadkie drzewo. Ja tez znalazlami i zrobilam z ich nasion sadzonki. Wiosna zamierzam posadzic w swoim ogrodzie. Kulka nie przechowa sie dlugo.Zmiejszy sie zbrazowieje i zasuszy :) pozdrawiam.Małgosia.

kawaleksiebie pisze...

Przesyłam link do wpisu na moim blogu na temat tajemniczego owocu, który znalazłaś w w parku:
http://kawaleksiebie.wordpress.com/2011/09/10/zoltnica-pomaranczowa/