środa, sierpnia 11

Gdzie kucharki dwie, tam...

...trzeba dwa fartuszki... ;) Czyli będzie o szyciu, na kuchenną nutę.

Mam wielką-małą pomocnicę kuchenną i od dawna nosiłam się z zamiarem uszycia dla nas kompletu fartuszków. Co prawda mój stan ogranicza mnie i w gotowaniu i w noszeniu tradycyjnego kroju fartuszka, ale zawczasu postanowiłam przygotować komplet dla naszego duetu.
Niewykluczone, że za jakiś czas doszyję jeszcze jeden w wersji mini ;).

Fartuszki powstały z dwóch bawełnianych ściereczek IKEA, z rzadkim i gęstym kwieciem :). Przy czym mój ma nieskończone paski do wiązania, bo zabrakło białego materiału... Oba z monogramem :)). A i G, gdyby było ciężko rozczytać :).
I oba na zdjęciach mokre, bo rano była jeszcze rosa....
Aha, i nie są takie krzywe jak wyszły na zdjęciach... Miejscami zapadały się w trawę, a czas na sesję był ograniczony ;).

Malutki.



I duży. Z nieskończonymi paskami...

Niestety ta rosa wyszła jak plamy tłuszczu... A to przecież nówki sztuki, przed użyciem dopiero co ;).



Malutki wyszedł zgrabniejszy :). Niestety te gęstsze motywy były tylko na takim wąskim pasku i nie starczyło na całe popiersie ;).


***

I jeszcze zaległy drobiazg szyciowy i też kuchenny przy okazji: szmaciana tuba na reklamówki. Cieszę się, że ich coraz mniej w sklepach, ale jednak ciągle są i ciągle się zewsząd gdzieś w domu wysypywały, więc powstała rurka zakończona zwężeniem na gumkę i tam teraz sobie spoczywają i wiszą w kuchni na ścianie :).

Tu już użytkowany, zapchany reklamówkami :).



***

Bardzo dziękuję za słowa otuchy pod poprzednim postem! Widzę, że też wielu z Was ta okropna dolegliwość dała popalić :(. U mnie już na szczęście jest dużo lepiej, ale ciągle staram się ograniczać i polegiwać raczej.
Hafija - w poprzedniej ciąży miałam ją też od początku, od drugiego miesiąca do końca. Stać na jednej nodze nie mogłam wtedy i teraz też :(. A z łóżka musiałam być podnoszona... Tendencję do rwy mam, bo miałam ją już dwa razy i bez ciąży... Przypuszczam, że teraz nastąpiło to z takim opóźnieniem, bo mam poprzeczne położenie Maleństwa, więc leży wyżej i rozpycha się na bok, a nie w okolicach lędźwiów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma na to teraz leków i że wstępnie zaleczona, jeszcze długo się odzywa i boli, bo dzieciaczki się rozwijają i naciskają.
Życzę Ci dużo zdrowia, a tym co nie mieli niech nigdy nie złapią!!

***

W związku z powyższym bardzo opornie i na raty idzie mi kończenie projektu życia :). Może już w przyszłym tygodniu uda się go wreszcie zakończyć :)).

Tymczasem miłej końcówki tygodnia i już samego weekendu!!!
A.

9 komentarzy:

Linaewen pisze...

Bardzo sympatyczne fartuszki :)

Zuza pisze...

urocze! a i sciereczki jakie fikusne musialy byc, bardzo fajny wzor

Enthia pisze...

śliczne fartuszki :)

cynka pisze...

cudne fartuszki:)!
samo się będzie gotowało:)))

i tuba pomysłowa a materiał przeuroczy:)

anya.es pisze...

Słodke fartuszki! :)

jiyapatel pisze...

Nice information. Bridal jewelry is so special and if it has pearls it just completes the beauty. I would like to share the site www.kaneesha.com from where I purchased a bridal pearl jewelry and it was just perfect for the occasion. I will highly recommend this site if you are looking for something not ordinary.

Karmeleiro pisze...

słodkie fartuszki, aż chce się iść do kuchni i gotować! Teraz doczytałam o Twoich dolegliwościach, współczuję, na pocieszenie dodam, że pierwsza ciąża była u mnie super, a ta też daje mi popalić - "i nikt nie mówił, że tak moze być" ;) pozdrowienia!

Ivalia pisze...

A mnie najbardziej tuba się podoba:))) Może dlatego że fartuchy sama już mam.
Pozdrawiam

Jaszmurka pisze...

Uwielbiam Cię za tą Twoją kreatywność! i za te materiały też :P
(bo przecież wybór masz wielki a wybierasz przeważnie takie które ja też bym wybrała! lowe! ♥ )