piątek, listopada 18

Szyciowy esencjonalnik Cz.1 :)

Zbierałam się niemalże od wieków do napisania tego posta... Dostaję sporo zapytań o maszyny, akcesoria i na każde chętnie odpowiadam, ale postanowiłam się w końcu zebrać i tak trochę bardziej szczegółowo opowiedzieć o maszynie. Może komuś kolejnemu się przyda :).
Będzie tradycyjny miszmasz ;). Będzie i coś dla kupujących i dla już posiadaczy, ale nie zamierzających szyć, bo niewiadomo co i jak i może początkujący z maszyną też coś odnajdzie.
Część 1 o szyciowych początkach czyli o maszynach, a w niedługim czasie Cz. 2 - o krawieckich akcesoriach i gadżetach :).

Od razu zaznaczam, że mimo, iż trochę szyję i mam doświadczenie na 2 maszynach to jestem samoukiem i stawałam do boju od zera i kompletnie zielona!! Teraz to się nieco zmieniło, szyję od 2,5 roku, ale ciągle moja wiedza może odbiegać od tej oferowanej przez profesjonalistów. Tym niemniej jednak postaram się nieco światła rzucić w temacie najlepiej jak umiem :).

Zacznę od tego, że maszynę kupiłam na etapie robienia kartek i chęci tworzenia przeszyć na papierze i ewentualnie do skrócenia spodni. Przed zakupem czytałam trochę opinii, ale bardzo pobieżnie, bardziej mnie serwis i awaryjność interesowały ogółem, natomiast pojęcia/zwroty, o których piszę trochę niżej były mi całkowicie obce... Ponieważ chciałam tylko do kartek i trochę obawiałam się słomianego zapału wybrałam bardzo prosty model. Model ten prawie przestał ponad rok w szafie, gdyż mimo 5 prób nie szło, plątało się i mimo, że bardzo wnikliwie podeszliśmy do tematu - On analizował nawet szczegółowo instrukcję ( czego ja bym w życiu nie zrobiła, bo nie ma cierpliwości do instrukcji i umów, wolę szybkie testy i ewentualną naukę na błędach ;) - to co kilka miesięcy rzucałam ją w kąt. Aż wybrałam się do sklepu z maszynami z bębenkiem ze szpulką w ręku, bo myślałam, że coś tu jest nie tak i błagałam o pomoc ;). Pani spojrzała i powiedziała, że mam zła nitkę i pokazała które się nadadzą... Okazało się, że miałam takie grube bawełniane nici raczej do szycia ręcznego zagrabione Mamie... A po tym ruszyła cała machina i zaczął się wspaniały czas :).
Natomiast miałam w niej problemu z zygzakiem, nigdy mi go dobrze nie łapała, gubiła ścieg. Można ją było oczywiście reklamować, serwisować, ale nadarzyła się wielka okazja i nabyłam nową maszynę nieco bardziej funkcyjną, ale pewnie gdyby nie zygzakowy problem, to ciągle bym szyła na poprzedniej. Ale tutaj na samym początku miałam również plątania... Okazało się, że nitka przechodziła o jedno oczko więcej niż w starej i jej nie przewlekłam dobrze, a byłam już przygotowana na zwrot maszyny :). Na szczęście i tym razem próbował uratować mnie On i zajrzał do instrukcji i pomimo moich negatywnych reakcji, że "co ja nitki nie umiem zakładać?!" wykrył źródło problemu i poszło jak po maśle.
Reasumując, nie frustrujcie się od razu, czasami warto dać jej drugą...piątą szansę albo dać spojrzeć komuś świeżym okiem, nawet laikowi albo poradzić się kogoś z wiedzą w temacie, bo czasem mały drobiazg może blokować cały piękny proces co się szyciem zowie :)).


Najpierw radziłabym w miarę możliwości spróbować pożyczyć lub poszyć u kogoś i zobaczyć czy faktycznie oszalejemy ;). A jak już oszalejemy to wtedy kupić własną :). Jeśli nie mamy szans, warto zacząć od prostego modelu. Pewnie i tak oszalejemy ;). Szczerze, to nie znam przypadku zupełnego rzucenia w kąt. Czasami jest jakiś przestój, ale myślę, że taki podstawowy model warto mieć na stanie w gopodarstwie domowym ;).

Polecałabym zakup tańszej, ale nowej. W razie co mamy gwarancję. Naprawa starej często bywa bardzo kosztowna. Poza tym jak ktoś ma super szyjącą maszynę, to przeważnie się jej nie pozbywa, ma ją w zapasie. Choć oczywiście to nie reguła i często można trafić na świetny używany egzemplarz! Ja jednak polecałabym taką z gwarancją. Sklepy online mają z reguły niższe ceny, a w tych w realu z kolei można dotknąć, przysiąść i poradzić się :). Można też połączyć oba ;).
Co do marki to nie polecę konkretnej, ale ważne, żeby była na tyle znana, żeby i z ewentualnym serwisem i z zakupem akcesoriów nie było problemów. Moje obie są marki Brother i bardzo je sobie chwalę. Ale oczywiście zawsze są i zwolennicy i przeciwnicy :). Powinno się zwracać uwagę na części-podzespoły. Czy metalowe czy palstikowe. Metalowe lepsze. Moja pierwsza jest dość ciężka, druga lekka. Nie wiem jakie są części w środku, ale czasami przy cieżkich i grubych płachtach mi się trochę ślizga/rusza, ale to nie jest dla mnie jakiś wielki problem, bo bardzo rzadko używam jej do takiego szycia. Obstawiam raczej podzespoły plastikowe. Może dzięki temu nie będzie szyła 20 lat, a 15-ście ;). Reasumując, to też ważna kwestia przy wyborze, o której ja pojęcia wcześniej nie miałam...
Natomiast z większością radzących się mnie dziewczyn wybrałyśmy markę Janome, a modele uzależnione od potrzeb i budżetu.

Zaczniemy od przedstawienia się :). Różne funkcje i przyciski starałam się pokazać za każdym razem na obu, bo czasami może to zupełnie inaczej wyglądać.

Stara.


Nowa.
Ma oczywiście również taką zwykła odpinaną część obudowy, ale ja używam jej wyłącznie z tym stolikiem.


Przede wszystkim nie ilość ściegów czyni ją bardziej atrakcyjną. Tak naprawdę ważne, żeby był ścieg podstawowy i zygzak. Ważna jest natomiast ich regulacja. Jeśli można regulować ich długość i szerokość automatycznie mamy więcej możliwości. Ja mam trochę tych dekoracyjnych, ale tak naprawdę wykorzystałam je dosłownie kilka razy. W takim zwykłym szyciu raczej się rzadko przydają.

W starej była tylko regulacja ściegu podstawowego (na pokrętle) i zygzaka ( mała dziurka obok pokrętła, przekręcana na śrubokręt). Była jeszcze opcja wszywania guzików, ścieg elastyczny do gumek i do wykańczania brzegów.


Nowa ma dla odmiany wyświetlacz i z jego prawej strony można górnym przyciskiem regulować długość, a tym poniżej szerokość. Regulować da się każdy ścieg. Także regulacja w nowej pełną gębą ;). Przyciski pod numerkiem są do wyboru ściegu, a same ściegi na klapce poniżej. Aha, literki na wyświetlaczu nad numerkiem ściegu podpowiadają jaką stopkę wybrać :).



To co maszyny różni chyba najbardziej to sposób ładowania szpulek. Czyli czy posiadają chwytacz wahadłowy (ładowanie z przodu) czy rotacyjny (od góry). Te z rotacyjnym są droższe, ale ponoć ciszej szyją. Ja również odnotowałam taką różnicę.

Chwytacz rotacyjny. 
Rotacyjny właściwie ma same zalety. Łatwo się wkłada i wyjmuje szpulkę, łatwiej kontrolować ilość nitki, bo zamykany jest na przezroczystą klapkę. Ja nie nawidzę jak mi się skończy nitka w trakcie, a szczególnie jak obszywam z wierzchu (stębnuję ;)). A dzięki tej przezroczystej klapce rzut oka i +- jestem w stanie ocenić czy podołam czy nie :). Nie trzeba też przed szyciem wyciągać nitki z dołu, bo automatycznie mamy ją na górze. Jedyny chyba minus to wyższa cena maszyny.

Szpulka w środku.

Szpulka po wyjęciu :).



Chwytacz wahadłowy.
Natomiast chwytacz wahadłowy powoduje większą ilość operacji przy zakładaniu szpulki... Trzeba zdjąć plastikową część obudowy, otworzyć klapkę, wyjąć blaszany bębenek, włożyć szpulkę, przeciągnać nitkę, włożyć bębenek aż "kliknie" i to wszystko pozamykać i przeciągnąć dolną nitkę na górę. Natomiast jeśli mamy poplątaną nitkę, to jeszcze dodatkowo trzeba powyjmować te metalowe elementy ze zdjećia plus odblokować/zablokować plastikowe blokadki i już można szyć ;). Ja niestety te etapy przechodziłam z lekką frustracją, więc gdy w nowej mam tak łatwo, to mi lżej :).
Po użytkowaniu obu, zdecydowanie jestem za rotacyjnym, ale i z wahadłowym na pewno można świat zwojować ;).




Kolejna fajna rzecz zwłaszcza dla początkujących, to regulacja prędkości szycia. Czasami są miejsca, gdzie trzeba obszyć spokojnie - jak zakręty, aplikacje itp., a szyjąc wielką kołdrę na prostym odcinku można z kolei konkretnie przyśpieszyć ;). Dzięki temu niezależnie jak mocno przyciśniemy pedał mamy tę samą predkość i nie ma strachu, że noga poleci ;). Z reguły jest to suwak, ale mogą być i inne rozwiązania.

Pokrętło naprężenia nici to też standard. Dzięki niemu w zależności od szytych tkanin można regulować ścieg. Jeśli szyjemy cienkie materiały ustawione powinny być wyższe numerki, a jak grube czy kilka warstw to bliżej zera. Natomiast konkretne wielkości należy dopasować do każdej tkaniny/warstw indywidualnie. Jeśli ścieg jest "luźny" albo zaczyna się marszczyć to trzeba wyregulować.

Różnie są te pokrętła umiejscowione. Oba mają od 0-9.




I przy okazji jeszcze o tym, że w nowej jest bardzo dokładnie i obrazkowo pokazane jak przewlekać nitkę i każde miejsce ma swój numer (zdjęcie powyżej). Tylko to ostatnie pominięte przeze mnie nad igłą nie ma :).
Przy ładowaniu szpulki też są strzałki jak ma iść nitka, a z boku jest naklejka jak poprawnie załadować. Takie wskazówki dla początkujących są na pewno dużą zaletą.

W nowych typach już chyba każda ma zdejmowany stół czyli "wolne ramię", ale jeśli wahamy się między używanymi starszymi modelami wydaje mi się, że warto na to zwrócić uwagę. Poza tym, że jego odpięcie umożliwia załadowanie bębenka, umożliwia też nam łatwe szycie wąskich elementów, jak np. obszywanie nogawek czy woreczków. Jak w międzyczasie szyłam na babcinym Łuczniku typu walizka, to niestety nieźle się namęczyłam i bardzo mi tego brakowało, a i ładowanie bębenka było trudniejsze.




To też już standard - przycisk/dźwignia szycia wstecznego. Bardzo ważna funkcja, bo żeby początkowe/końcowe szwy nie zaczęły się pruć należy je zabezpieczyć. Przy szwie początkowym, zaczynamy szyć do przodu 1-2cm, potem przytrzymujemy dźwignię aż przeszyje nam się wstecz do początku, puszczamy dźwignię i teraz już szyjemy zgodnie z planem do przodu :). A na końcowym odcinku, po dojechaniu do końca, cofamy się trzymając dźwignię i jeszcze raz do przodu.
Ja wiem, że to oczywiste, ale może trafi się ktoś taki ja, kto wiedział, że jakoś te szwy trzeba pozabezpieczać, ale o dźwigni nie miał pojęcia i przeciągał górną nitkę na dół, a na spodzie wiązał supełki :D. Całe szczęście, że moja niewiedza nie trwała długo, ale i tak można było lepiej wystartować ;).

A teraz o gadżetach :). Mój ulubiony to możliwość szycia bez pedału. Czyli przycisk start/stop jest na maszynie (kółko po lewej). Do tego jak jest suwak regulacji prędkości to fajnie to współgra. Jeszcze mam przycisk "igła góra/dół (kółko po prawej) i to też użytkuję i mam bardziej pod ręką niż to kółko z boku, ale jego też używam oczywiście.


Nawlekacz nici to gadżet, które może tak samo szybko pomóc jak i sfrustrować ;). Ja używam czasami, ale z reguły z tego nie korzystam.
Z boku może być też wmontowany nożyk - obcinacz nitek, który ułatwi nam odcięcie nitek z początku/końca szwu bez konieczności szukania nożyczek :). Oczywiście to pomaga tylko w roboczych podcięciach, bo potem i tak trzeba poprzycinać blisko szwu, ale zawsze to coś! Ja przyznam się, że mimo, że wiedziałam o istnieniu takiego gadżetu, to odkryłam go dosyć późno. Natomiast w sumie dość często wykorzystuję. Może być z boku albo z tyłu.


I jeszcze przydatny bajer - doczepiany stolik. szczególnie przydatny przy większych projektach czy przy pikowaniu.


A propos jeszcze miejsca, to ważna jest też odległość między igłą, a maszyną. Moje obie mają mniej więcej tyle samo, ale widziałam takie, które miały jakoś dużo więcej, a dzięki temu łatwiej się szyje i obraca duże płachty.

Akcesoria.
Z reguły do nowej maszyny dołączony jest szereg stopek i akcesoriów, ale gdy ich nie mamy, to polecam:

Stopki - Większość stopek jest zatrzaskowa i bardzo łatwo się je zakłada i zdejmuje. Ze stopek oprócz podstawowej na pewno przyda się stopka do wszywania suwaków, do robienia dziurek do guzików oraz taka do obrzucania lub podwijania brzegów. Ja jeszcze bardzo użytkuję tą do pikowania.



Igły - Do różnych tkanin będziemy potrzebować różnych igieł. Na początek można sobie kupić taki mix 4 czy 5 igieł gdzie jest od 70 do 100 np. Standardem są chyba igły półpłaskie.
Te typu 60 są do bardzo cienkich tkanin typu jedwab, organza, mikrofaza, a z kolei te powyżej 100 do np. dżinsu. Do typowych bawełnianych tkanin wystarczy 70-80.
Natomiast poza grubością tkanin są specjalne igły do konkretnych tkanin np. inne do skóry, inne do dżinsu, inne do haftu, kulkowe do dżerseju itd. Są też podwójne o różnych rozstawach.

Szpulki - są plastikowe i metalowe. Z reguły nawet jak są w zestawie to jest ich za mało. Warto mieć ich więcej. Dzięki temu często używane kolory będą zawsze pod ręką. A tak trzeba na połowę np. białej szpulki, nawijać trochę czerwonej, bo reszta szpulek zajęta, a zamiast białej potrzebuje się na chwilę czerwonej nici (patrz zdjęcie powyżej - dokupienie nowych też tyczy się mnie ;).

Nici - w takich zwykłych szyciach głównie używam poliestrowych do wszystkiego. Jeśli natomaist szyję jakieś duże płachty, to od spodu używam także takich dużych szpul do overlocka. A żeby się nie chybotały, spadały itp. to do zwykłego trzpienia na szpulkę przyklejam taśmą sporo wyższy patyczek i wtedy trzymają posłusznie pion :)

Narzędzia:
Przeważnie jest szczoteczka i śrubokręt. W zależności od tkanin i częstotliwości szycia w środku, w okolicach szpulki zbierają się szybciej/wolniej pyłki, które trzeba kontrolować i usuwać, bo mogą doprowadzić do awarii. A płaski śrubokręt też warto mieć, bo niektóre stopki nie są zatrzaskowe i trzeba odkręcić śrubkę, żeby założyć nową stopkę. Ja mam tak ze stopką do pikowania. Może on też się przydać do regulacji ściegów w niektórych maszynach, o czym już było powyżej. 

Jeszcze może być w komplecie walizka, której ja nie używam wcale. Jeśli nie ma można też uszyć własny pokrowiec :). Przyda się i od kurzu ochroni, zwłaszcza jeśli mamy szyciowe przestoje ;).

Ogólnie na dzisiaj to już tyle :). Było bardzo chaotycznie, o części pewnie zapomniałam, o części nie wiem, a nad częścią pewnie się za bardzo rozwodziłam, ale może się jednak przyda.

Miłego weekendu!!
A.

19 komentarzy:

Ciche zajęcia świetlicowe pisze...

naprawdę bardzo pomocne informacje.przymierzam się do zakupu i napewno skorzystam ze wskazówek. Dziękuje i będę czekać na kolejne informacje:)

Patti pisze...

REWELACYJNY Przewodnik po świecie maszyn!!!! Juz zapisuję go na mojego Bloga do "rzeczy potrzebnych". czekam na następne części Twojego kursu:))) Może podstawy szycia????
Pozdrawiam Patti.

amaggie pisze...

Takiego posta właśnie potrzebowałam! Jasno, przejrzyście i bardzo konkretnie :) Dziękuję

anita się nudzi pisze...

oj przydał się ten post,przymierzam się do kupna nowej i o tak ważnym szczególe jak regulacja długości ściegu bym zapomniała o.O

Brydzia pisze...

Bardzo Ci dziękuję za te wszystkie cenne informacje!!! Właśnie napisałam list do św. Mikołaja z prośbą o maszynę i na pewno będę tu wracać podczas swoich pierwszych zmagań z szyciem maszynowym :D
Pozdrawiam cieplutko!

dom za końcem świata pisze...

Świetny post! Dziękuję!

S jak Sylwia i Szycie pisze...

Napracowalas sie nad tym postem, ale wiem z zycia jak sama kiedys szukalam informacji, ze ciezko w necie o nia, dzieki Tobie wielu osobom bedzie latwiej. Brawo!!!

Sabik pisze...

Ja szyję od roku...korzystam z Brothera coś pomiędzy Twoją starąi nową...:-)Bardzo polubiłam szycie, ale mam za sobą podobne błędy jak Ty:-) Jeszcze bardzo ważna zecz- konserwacja i regularne czyszczenie i oliwienie:-) POzdrawiam ciepło i dziękuję za porady! Jeśli można prosić o podobne porady w pikowaniu- nigdy nie pikowałam a bardzo bym chciała:-)

Chabrowa Panienka pisze...

ha. jak potrzebowałam takich rad jakieś pół roku temu, to nie mogłam nic znaleźć. Na pewno się przydadzą wielu początkującym :D

Tuome pisze...

bardzo pomocny post :) u mnie co prawda trochę po ptokach, bo w tym roku mój Mikołaj przybył mocno przed czasem i w zeszłym tygodniu dostałam maszynę :) co prawda firma nołnejm dla Tesco, ale jest, działa i nie zrujnowała nam budżetu :D a jak patrzę, to ma wszystkie co niezbędniejsze funkcje, które wymieniłaś.
Wskazówka o wykorzystaniu szycia wstecznego do zabezpieczania szwów bardzo się przydała ^^" i czekam na kolejny post ^^
pozdrawiam :)

Alicja pisze...

Obfitujacy w inspirujace pomysly blog..dodalam Cie do obserwowanych i pozdrawiam milo :)

ThimbleLady pisze...

fantastyczny egzemplarz...
tyle udogodnień
super!!!

Bella pisze...

Napisz jeszcze, że mieszkasz w okolicach Łodzi, a ja zapisuję się do Ciebie na kurs!! Marzę o tym, żeby nauczyć się szyć i mieć swoja maszynę. Wiem, że do wszystkiego można dojść samemu, ale jak ja bym chciała mieć obok kogoś, co potrafi! I nawet zastosuję się do jednej z Twoich porad: najpierw pożyczę, mam sąsiadkę, co się zadeklarowała, że pożyczy mi maszynę. Niestety nie szyjącą, więc mnie nie nauczy...:(

cub@_libre pisze...

Dzięki Dziewczyny! Cieszę się, że komuś się mogłam przydać :).

Ciche zajęcia - Zachęcam gorąco do szycia!

Patti-Dzięki! Będą kolejne kursy na pewno, tylko z czasem ciągle krucho...

Anita- o to super! Trzymam kciuki za nową :).

Brydzia- trzymam kciuki za Mikołaja i zapraszam ponownie :).

S jak Sylwia - najgorzej było zasiąść do pisania, potem jakoś już posżło :). Wiem, że mało informacji dostępnych i m.in. dzięki temu się zebrałam :).

Sabik - tak, konserwacja jest bardzo ważna, ale ja powiem szczerze oprócz stałej kontroli paproszków w środku jej nie oliwiłam jeszcze... Nie wiem w sumie jak często to trzeba robić i jak :). A co do porad w pikowaniu, to postaram się i o tym coś przygotować :)

Chabrowa panienka i Tuome - tak się czasami zdarza... Może gdybym się tak długo nie zbierała, to i Wy byście się załapały, a tak świetnie poradziłyście sobie i bez tego :).

Bella- niestety jestem bardzo daleko, ale postaram się sukcesywnie i wirtualnie Was wprowadzać w szyciowy świat :). A pożyczyć od sąsiadki polecam! Powodzenia!

Reszcie dziewczyn bardzo dziękuję za miłe słowa i życzę dobrych wyborów i przyjemności z szycia! Obiecuję też, że będą też kolejne części i zbiorę się do nich szybciej niż do części 1 ;).
Miłego tygodnia!!
A.

Mrouh pisze...

Kocham Cię normalnie! Twoja stara to moja jedyna:-) wiec jest to dla mnie duża pomoc. Coś mi się wydaje, że z Twoją pomocą przestanę się tak męczyć, w końcu dowiem się, jak naprawić to niełapanie dolnej nitki...

cub@_libre pisze...

Mrouh, ale żeśmy się czasowo zgrały ;). A co z tą nitką nie tak?
Ściskam mocno!!

Mrouh pisze...

Ano, ta dolna nitka w ogóle nie łapie tej górnej, w efekcie mam ścieg w postaci ciągłej kreski z punktami... ani to ładne, ani porządne. Zygzak jest ok, tylko te proste się skiepściły i niestety nie wiem, czy i jak mogę to sama wyregulować.

Mali pisze...

Właśnie zakupiłam niedziałającą część do starej maszyny mojej mamy. Jako, że zaczynam swą przygodę z szyciem, na pewno jeszcze nie raz tu zajrzę:)
Pozdrawiam
Mali

Anonimowy pisze...

hej,
pochwal się lepiej gdzie kopiłaś tego nowego brothera.. i za ile :)
z tego co poczytałam to dysrybucja tylko w stanach.. :(